niedziela, 11 maja 2014

Drugie życie krzesła




Te krzesła muszą pamiętać sporo pup ;) porządna, chyba przedwojenna robota.
Kupiłam je za grosze na tzw. "sztyndorach". Pan tapicer odmówił tapicerowania bawełną, więc do roboty zabrałam się sama.



Bawełna naprasowana na kamelę zachowała się bardzo poprawnie :) a efekt... taki:





środa, 7 maja 2014

Narzuta dla Asi - komunistki :)

Konie i fioletowy kolor - to lubi Asia. A ja lubię konie, fioletowy i Asię :)
Pomimo totalnego zawieszenia w czasoprzestrzeni wiosennej, udało mi się skończyć przed komunią Asi i prezent dotarł w porę :) Do września mówię pas. Prawdopodobnie nie będę miała czasu nawet na przyszycie guzika (ale muszę znaleźć czas na położenie kafelków w Domu Nad Stawem )
Efekty oczywiście pokażę (jakie by one nie były ;)






piątek, 11 kwietnia 2014

Dwie dobre wiadomości :)

Piękny, wiosenny dzień rozpieszcza, spotkani ludzie częstują energią i motywują do działania, uśmiech na twarzy pojawia się zupełnie bezwiednie :)

Dobre wiadomości są przynajmniej dwie. Jedna z przygotowywanych wielkich narzut - "memory quilt" zwisa sobie równo z dwóch stron łóżka u nowych właścicieli :)
Piękna rodzina, cudne zdjęcia, dobre emocje - niech Wam służy i przywraca dobre wspomnienia.


A druga dobra wiadomość?
Zapraszam TUTAJ

Pozdrawiam wiosennie :)

sobota, 8 marca 2014

Torebkowy ciąg dalszy

Wybuchła wiosna.
Wszystkie negatywne emocje nazbierane przez jakiś czas ulotniły się wraz z ostatnim tchnieniem zimy. Strzepnęłam je z palców niczym kłopotliwy kurz. Nie można bez końca zastanawiać się co poszło nie tak, skoro dookoła jest tak PIĘKNIE! Nie wszystkim można dogodzić zachowując choć część samego siebie. A ta niewielka, pogodna część mnie, z dziecięcą radością, po raz kolejny przygląda się łapczywie budzącej się do życia (niemal histerycznie) przyrodzie... pączek, kwiatek, owoc... gniazdo, jajka, młode... kiełek, łodyżka, nasionko... tu zasady są jasne, proste i niezmienne. Cykl co roku ten sam. Co roku tak samo zachwycający...

W przygotowaniu dwie duże narzuty a tymczasem torebek ciąg dalszy:





Materiał z końmi jest urzekający, ale kosztował mnie sporo. Po raz pierwszy zamówiłam trochę tkanin w Stanach i niestety nie był to interes mojego życia. Przesyłka kosztowała tyle co połowa wartości przesyłki, a na końcu smutni panowie jeszcze dołożyli do tego cło :( Łatwo się domyślić, że to mój pierwszy i zarazem ostatni transoceaniczny zakup. Na szczęście objawiło mi się alternatywne rozwiązanie na pozyskanie nietypowych materiałów. Cottonbee is the answer. :) Reklamuję absolutnie bezinteresownie, bo profesjonalni i rzetelni.
Wszystkiego dobrego na wiosnę :)

niedziela, 19 stycznia 2014

Styczeń.
Jest dobrze.
O siedemnastej wciąż widać dziurkę od klucza - to dobry znak i nadzieja na przyszłość ;)

Zaczynam marzyć o lecie i o tym co może się tego lata wydarzyć.


Lubię żyć nadzieją, że przez dwa tygodnie będę mogła bezkarnie karmić swój pierwiastek egoizmu. Żyj więc nadziejo :)

Po kilku próbach, znalazłam w końcu idealne (przynajmniej dla mnie) proporcje torebkowe. Niestety nie wszystkie uszyte torebki mogę pokazać, bo zwyczajnie zapomniałam zrobić im zdjęcia! Ale produkcja trwa ;) i coś mi się wydaje, że przez kolejne odcinki serialu powieje nudą ;)










sobota, 14 grudnia 2013

Włoskie miasto

Nie pamiętam przy jakiej okazji usłyszałam po raz pierwszy o Tomaszu Budzyńskim. W czasie kiedy nosiłam "niby glany" i długą, czarną sukienkę, nie sądziłam, że nazwisko Budzyński będzie mi tak bliskie, więc pewnie nie zaprzątałam sobie głowy nazwiskami chłopaków z "Armii". Do "Siekiery" nigdy nie dorosłam ;) choć tekst z pieśni "Szewc Zabija Szewca" potrafię odśpiewać obudzona z głębokiego snu :)
Podejrzewam, że to Ania Sławińska kiedyś mi coś chlapnęła, podejrzewam, ale pewna nie jestem. Tak czy inaczej pewnego dnia objawiła mi się druga twarz Tomasza Budzyńskiego, jakże inna od tej głośnej, rock'n'rollowej, zamaszystej, zbuntowanej?, szorstkiej. Ta druga twarz jest promienna, optymistyczna i prześlicznie patchworkowa :)
Zapytałam na fejsbuku czy mogę.
Mogę :)
Dziękuję!


Ten obraz to "Włoskie Miasto". W moim wykonaniu ma wymiary ok 130x100cm i kocham Go miłością wielką! Jest w nim energia! Jest moc!
Pikowany ręcznie :)



czwartek, 5 grudnia 2013

Niebieski

- Ałaaaa! Co robisz?
- Szyję Cię. Zanim Cię skończę będę musiała jeszcze kilka razy Cię ukłuć.
- A kim ja jestem?
- Jesteś zającem… pluszową zabawką.
- A po co mnie szyjesz?
- Żeby ktoś Cię mógł pokochać.
- Chyba nie bardzo rozumiem…
- Każdy powinien być kochany i mieć kogoś do kochania. Wtedy dni są jaśniejsze. Wtedy wszystko nabiera sensu i nawet jak pada deszcz to nie jest smutno. Wtedy jak się jedzie bardzo długo samochodem to nie jest aż tak nudno a jak się walniesz w kolano to… nie boli aż tak bardzo… Rozumiesz?
- Chyba nie bardzo…
-To nic, jak już pokochasz, to zrozumiesz.
- A kogo mam pokochać?
- Będziesz mieszkał u Jadzi…Będę szczęśliwa jeżeli się pokochacie. Ale do miłości nie można nikogo zmusić. To się stanie, albo nie i będziesz to wiedział najlepiej.
- To za trudne.
- Mogę ci tylko powiedzieć, że oderwane guziki, poślinione uszy i wytarte futro to dobry znak. Resztę sam poczujesz.
- A jak się nazywam?
- Tego jeszcze nie wiem. To Jadzia zdecyduje jak będziesz miał na imię. Da Ci takie imię które spodoba się Wam obojgu… Może się też zdarzyć, że zostaniesz bez imienia... – to się bardzo często zdarza w świecie zabawek.
- A może chociaż mi powiesz czy jestem chłopcem czy dziewczynką?
- O tym też zdecyduje Jadzia. Patrząc na Twoje portki… to raczej są dziewczyńskie, ale w dzisiejszych czasach to nie można być pewnym… musisz być cierpliwy.
- A czemu jestem niebieski?
- …bo chmurki są niebieskie, i niezapominajki są niebieskie, niebieskie są chabry i koty rosyjskie i ciasteczkowy potwór…
- ???
- Niebieski jest piękny! Jadzia jest niebieska!
- ???
- Nie na wszystkie pytania znamy odpowiedzi, ale jak się kocha to pytań nie ma aż tak wiele.
- ???

- No, gotowe! Daj buziaka i idź już. Zrobisz Jadzi niespodziankę.