niedziela, 20 lutego 2011

***

Przygotowując się do nowych wyzwań, od kilku dni szukam tkanin, które będę mogła wykorzystać w pierwszych projektach. W sklepach internetowych jest tego cała masa: przepiękne, słodkie, dopasowane kolorystycznie, zaprojektowane przez znane nazwiska, kosztowne i... takie idealne, grzeczne i poukładane. Mam wrażenie, że nie zniosą najmniejszego błędu krawcowej, że będą się ode mnie opędzały jak szlachcianki od świniopasa: Precz z łapami! Gdzie się pchasz z tym nożem! Jak mnie krzywo potniesz, to popamiętasz! Onieśmielona bawełnianą perfekcją, wybrałam się na łowy do „Seventh Heaven” – najbardziej nieprzewidywalnego sklepu pod zachodniopomorskim słońcem! W soboty jest totalna wyprzedaż - 4zł kilogram. Wytoczyłam się z trzema siatami różności. Potem prałam, wieszałam, suszyłam i cięłam na zgrabne kawałki.



Ubrania nikomu już nie potrzebne, niemodne, za małe, za duże, nudne... niektóre doprawdy przepięknie skrojone, z podwójnymi karczkami, z odszytymi mankietami, z guziczkami w dwóch rozmiarach, z usztywnieniem kołnierzyka... Cięłam bezlitośnie myśląc o Tych, co je wymyślili, skroili, uszyli, nosili. Wzruszyłam się na całego tnąc koszulę od Teda Bakera – piękna, dwustronna, czekoladowa bawełna, mistrzowsko odszyta. W karczku i w mankietach wszyta taśma z napisem: To accoplish great things we must not only act but also dream not only plan but also believe. Jakże piękne motto na dobry początek.


4 komentarze:

cOto.patchwork pisze...

Ale i co to będzie z tych skraweczków?
Wielka niespodzianka...

Motto jest świetne!

Kamila pisze...

Niespodzianka... dla mnie również :)

Anonimowy pisze...

Ten „Seventh Heaven”, to może być najlepsze źródło fantastycznych materiałów do patchworku. Nie dość, że unikalne, to już zwintażowane. Czekam na jakieś dzieło, ale jestem z tych cierpliwszych. Paweł

Aldona pisze...

Ojej! To samo robiłam :)) Kłopot w tym był, że tych najpiękniejszych, odszytychm wypracowanych strojów (np. austriackich trachten) zawsze mi było TAK żal, że potem albo Zosia nosiła, albo ktoś, albo były oddawane z niejakim żalem, albo przechowywane latami... Niektóre do dziś lexą i wiesz co? Właśnie w nich robię remanent ;)