piątek, 4 marca 2011

Kiedy Bohumil Hrabal dostał od swojej żony w prezencie nową maszynę do pisania, starą przykrył pierzyną, żeby nie musiała patrzeć na akt zdrady.


Mój nowy romans zaczyna się burzliwie. Paczka po 10 dniach przyjechała do mnie, obklejona listami przewozowymi niczym walizka podróżnika. Najsłodsza karteczka była taka:


...Dlaczego niby dom w lesie ma być złym adresem??? Ja tam nie narzekam ;)


A w środku...



Maszyna jest, tylko niestety bez Pana Janusza! I kto mi teraz naprawi pedał który nie działa???
Mimo defektu, wypróbowałam wszystkie ściegi próbując się zaprzyjaźnić. Teraz już nie ma odwrotu! Ahoj przygodo.

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

No to się GLS nie spisał, ale oni i tak są z tych lepszych, słowo honoru. Pedał w poniedziałek wyruszy do Ciebie pocztą:-).

Katarzyna pisze...

Uważam, że Janusza powinni dodawać w pakiecie - chociaż na jeden dzień:)

cOto.patchwork pisze...

Gratuluję najwierniejszej przyjaciółki kobiety!!!!!
A że kobieta po przejściach? Tak jak my wszystkie...

Całuski!

Aldona pisze...

:)))

Gazynia pisze...

Maszyna jak się patrzy! Nic, tylko szyć!!!

JOASIA pisze...

Własnie przegladam Twoje wpisy aby zobaczyc co też Ty lubisz najbardziej, bo z książką mam Ci niespodzianke wysłać, i natknęłam się na ten post o maszynie. Ja tydzień temu też zostałam szczęśliwą posiadaczka Janome ale TXL 607 :)