piątek, 18 marca 2011

Właśnie nadeszło zjawisko odpowiedzialne w naszej okolicy za występowanie mchu na dachach, drzewach, kamieniach, powiekach... Nimbostratus praecipitatio, stratus złej pogody charakteryzujący się sinoszarą barwą, wisi nisko nad człowiekiem. Czasem liże mu czubki butów, czasem przyklepuje odstające kosmyki włosów, ale nigdy nie dopuszcza prześwitów w swojej skostniałej strukturze. Nienawidzi lazurów, błękitów ani kobaltów. Wisi. Stanowiąc tło dla depresji i beznadziei.


Jeszcze trzeba przetrwać kilka dni, zająć się czymś zanim urodzą się na nowo kolory.

Ogryzki w których jakiś czas temu utonęłam, miały być kolorowym misz-maszem, ale gdzieś zabrakło pazura. Widocznie w czasie wycinania łat, moja ponura strona doszła do głosu. A może nimbostratus wisi też nad tym pledem i jak zniknie, to i pled nabierze kolorów?


Bałam się trochę, że Apple Core będzie dla mnie za trudny, ale chyba daję radę. Nacinanie wklęsłych łat po krawędzi ułatwia baaaardzo cały proces zszywania i wcale nie muszę wachlować stopką ani wyjmować szpilek na bieżąco. Zdarzają się oczywiście małe niedociągnięcia i mikrozakładki, ale te pruję i naprawiam. Na początku wydawało mi się, że nikt nic nie zauważy i będzie git, ale tak się nie da. Jak wiem o jakimś babolu, to napada on na mnie za każdym razem jak patrzę na pracę.
Tajemnicą są wciąż szwy po lewej stronie. Obawiam się, że będzie tam trochę bałaganu.
Zastanawiam się też nad pikowaniem: ręcznie czy maszynowo? Ale obawiam się, że nie dam rady upchać tego całego materiału w maszynę.

Odskocznią od monotonii okazały się okładki na zeszyty. Moje faworyty. Stosunkowo szybki efekt, ogrom możliwości i niezłe pole eksperymentalne.
Tę, uszyłam specjalnie dla dziewczyny o której ostatnio często i ciepło myślę. Jej obecny adres to Karowa w Warszawie, gdzie czeka na narodziny swoich chłopców bliźniaków. Zestaw fioletów powinien zadowolić nawet Ją, choć jeżeli idzie o fiolet, to J. jest bardzo stanowcza! Jak wróci do domu, będzie miała niespodziankę.




Jak widać, guziki znalazły stałe miejsce w moich wytworach. A przy lampie błyskowej nawet te oszałamiające fiolety wyglądają jak populara "dykta". Szkoda.

8 komentarzy:

cOto.patchwork pisze...

Fiolet jest obłędny! Prześliczna okładeczka!
Ogryzki wyglądają już ślicznie!

pszczynianka pisze...

Chodzi za mną patchwork w ogryzki , ale ................... Twój jest cudny .

Kamila pisze...

pszczynianko, to miód na moje serce :) Kombinuję jak go trochę rozweselić. Pozdrawiam

Aldona pisze...

Będzie uszczęśliwiona na pewno :))
Z ostatniej chwili: bliźniaki już na wolności!!!

Ela pisze...

Czy ja muszę zajść w mnogą ciążę, żeby dostać taką okładkę? Czy możemy to załatwić nepotystycznie?

Kamila pisze...

A co będziesz chciała z okazji mnogiej ciąży... jak się taka trafi? :)))

Gazynia pisze...

piekne okładki szyjesz! Mają swój klimat:)

Gazynia pisze...

A apple core bardzo mi sie podoba, ale tak bardzo jak sie podoba tak samo bardzo boję się spróbować:(