czwartek, 14 kwietnia 2011

Apple Core - Victoria


Moja cierpliwość została wystawiona na poważną próbę, ale ogryzki mnie nie pokonały! Dałam im radę i zadowolonam bardzo. Czy warto było? Oj było, i to nie tylko ze względu na efekt, ale przede wszystkim na lekcję jaką mi dały.
Wycinanie łatek przy ogryzkach odbywa się trochę inaczej niż przy prostych łatkach. Żeby nie pociachać tekturowego szablonu, swoje łatki wycinałam „z ręki” nożykiem krążkowym. Na początku szło powolutku i opornie, ale po setnej łatce niczym Charlie Chaplin w Dzisiejszych Czasach 1936, ruch miałam tak opanowany, że wszystko spod mojej ręki nabierało kształtu ogryzka.
Zszywanie to osobna historia. Nie dość, że robią się koszmarne zakładki to jeszcze każdy materiał zachowuje się inaczej. Szyłam z maksymalnym skupieniem, a potem prułam i naprawiałam to co się pomarszczyło. Gdyby ktoś mnie przy tym obserwował z boku, miałby niezły ubaw. Tylko wrodzona ambicja nie pozwoliła mi rzucić tego wszystkiego i zająć się czymś przyjemnym. I znowu z pomocą przyszły mi bogate zasoby internetu. W przypadkowo wyszukanym filmiku instruktażowym, pani poradziła, żeby naciąć wklęsłe części łatek. Pięć mikroskopijnych nacięć i materiał zaczyna współpracować. Szycie staje się łatwe i nadzieja na to, że może się udać, kiełkuje niczym kartofle w piwnicy na wiosnę.
Pikowanie kanapki - 90 metrów kordonkiem po zapasach na szwy... Pan Pikuś!
Słuchając rady Shayneen, lamówkę wszyłam ręcznie. THE END











A takie angielskie piękności już poczuły na sobie ostrze noża. Obiecałam sobie, że do świąt będę odgruzowywać chałupę, ale oprzeć się tym szmatkom nie mogę. Co przechodzę obok, to mnie wciągają i hipnotyzują... mop tak nie potrafi :)


17 komentarzy:

Maryna pisze...

Ogryzków serdecznie nie znoszę ale w Twoim wykonaniu podobają mi sie bardzo. Jak Ty to zrobiłaś? Uwierzyc nie mogę.

Anonimowy pisze...

Wymiar, wymiar plisssssss. Mojej wyobraźni potrzebny jest rozmiar Twojego sukcesu w centymetrach :-). Techniczne wykształcenie zabija poezję u podstaw!
Jesteś niesamowicie dzielna. Małgosia musi być z Ciebie bardzo dumna, taka uczennica!
Ślicznie to wygląda. Świetnie sobie poradziłaś. Gratuluję Ci bardzo.
Ania Sławińska

ulinkap pisze...

gratulacje! ogryzki są bezbłędne! podziwiam to cudo!

marienka pisze...

O matko...i córko!! uszyć to i uszyć ,ale za pikowanie kłaniam się w pas .Nie ,w pas za mało do samej ziemi :)))

gocha pisze...

Jestem w absolutnym szoku, że wykonalne jest uszycie takiego czegoś cudnego. Najwyższe wyrazy uznania!

Kamila pisze...

Dziękuję dziewczyny. Urosłam o pięć centymetrów, ale do ogryzków szybko się nie zbliżę. Mam ich lekko po dziurki ;)
Aniu, wymiary for ya: 135x200

Anonimowy pisze...

Dziewczyno, to uszyłaś wielki kawał slicznej roboty. Super!
Ania Sławińska

cOto.patchwork pisze...

Wspaniale się prezentuje!
Myślę, że powinnaś urosnąć więcej niż 5 cm. Za taką robotę to Ci się należy najprawdziwszy ORDER!
Śliczne ogryzki!

Sophie pisze...

Wyszło bardzo fajnie :) Pikowanie super, gratuluję :)

JOASIA pisze...

Oj faktycznie, cierpliwości Ci nie brak. Piekne prace :)

yenulka pisze...

rewelacja!!! od dawna podziwiam "ogryzki" a w Twoim wykonaniu to po prostu mistrzostwo :)

Czy do pikowania rysowałaś sobie linie? czy tak "od reki"pikowałaś zachowując równe odległości od szwów?:)

Kamila pisze...

Pikowanie od ręki jak najbardziej.

yenulka pisze...

Kamila, ja chciałam zapytać czy rysowałaś linie po których robiłaś pikowanie, czy tak na oko :) Może się źle wyraziłam :D

wracam tu codziennie żeby powzdychać sobie nad tym pięknym patchworkiem :D

Kamila pisze...

Ależ Yenulko, wyraziłaś się jak najbardziej jasno :))) to widocznie ja poszłam na skróty sądząc, że to są nasze wspólne skróty ;) Nie, nie rysowałam linii, pikowałam na oko. Nawet jak jakiś odchył się zdarza, to w ogóle to nie przeszkadza.
A Ty nie wzdychaj, tylko siadaj do maszyny - z tego co widzę, poradziłabyś sobie swobodnie! Cierpliwości na twoim blogu nie brakuje :) ;)

yenulka pisze...

Szycie i patchwork to dla mnie na razie tajemnica i teren nieznany, stąd czasem mam wrażenie że najpierw muszę się nauczyć nowego języka zanim będę mogła odkrywać dalej kraj nazywający się patchwork :D

Z tym siadaniem do maszyny to ja mam problem, bo nie umiem szyć na maszynie :) Ale znalazłam w necie tutorial jak się szyje apple core w ręku :D

Kamilo, bardzo dziękuję za odpowiedź i odwiedziny na moim blogu :)

Kamila pisze...

Najlepiej uczyć się języka będąc w obcym kraju :), co staram się robić :))) Na razie dukam, robię błędy, zerkam do książek, ale widzę postępy i to przynosi mi satysfakcję :) Chciałabym tak "paczłorkować" jak ty haftujesz! Cieszę się że do mnie zaglądasz :). Pozdrawiam

Gazynia pisze...

ojejku, jakie cudeńko!!! Ogryzki wyszły Ci bajecznie!!! A to pikowanie niesamowicie dodaje im uroku!!!