niedziela, 10 kwietnia 2011

Nie zawsze wszystko się udaje :(

Gdyby każdy początkujący lekarz miał na sumieniu tylu pacjentów ile ja mam tkanin, to wyglądalibyśmy kiepsko.
Zupełnie niepotrzebnie obiecałam Aldonie jakieś cuda, skoro wyszło bardzo przeciętnie.  Często mówię różne rzeczy bez zastanowienia, a potem muszę się wić jak piskorz i tłumaczyć się z tego, co napaplałam. No to się wiję:
Początki były obiecujące, ale dobry nastrój ulotnił się w fazie pikowania. Na spód złapałam to, co miałam pod ręką czyli białą bawełnę. Umyśliłam sobie, że przepikuję środek po szwach a boki polecę trzmielem. Górna nitka czarna, dolna biała. Niestety nie potrafiłam ustawić maszyny tak, żeby biała nitka nie była wyciągana na wierzch, więc zaryzykowałam kontrast. Pomysł nie był zły, ale żeby kontrastowa nitka wyglądała ładnie, trzeba mieć dużą wprawę w pikowaniu stopką kroczącą. Oczywiście w moim wykonaniu, estetyka pozostawia wiele do życzenia... nie czarujmy się, wyszło fatalnie. Na białym tle widać najmniejszy babol, a trochę się ich nazbierało.
Porzuciłam też myśl o pikowaniu po szwach, bo nijak nie potrafiłam utrzymać prostej linii. Jak pijak po zakrapianej imprezie- to w prawo, to w lewo i znowu po bandzie... O tym, że szwy pikuje się zwykłą stopką, nie kroczącą, dowiedziałam się za późno. Przepikowałam, a jakże, tylko trochę się to wszystko pomarszczyło.
Lamówka była kolejnym wyzwaniem. Od początku mi się nie podobała, ale myślałam, że ostatecznie przejdzie kontrolę jakości. Nie przeszła. Wyprułam zatem prawie 7 metrów tejże i wszyłam jeszcze raz. Wyszło zdecydowanie lepiej. Ostatecznym jednak gwoździem do trumny tej nieszczęsnej narzuty okazało się pranie. Czarna bawełna była przetestowana – to nie ona... ale coś zafarbowało! Ostateczne podejrzenie padło na bordowe łatki. Tak czy owak, narzuta od spodu wygląda jak sprana, zużyta i brudna.
I co teraz? Co ja mam Aldonie powiedzieć?







W świetle dziennym wygląda jeszcze gorzej :(



6 komentarzy:

gocha pisze...

Kobieto! Co Ty opowiadasz ...Przecież to jest piękne!!!

ulinkap pisze...

hmmm efekt ostateczny mi się podoba! bardzo fajnie wygląda to czarne tło! wypruwania lamówki szczerze Ci współczuję, ja się chyba bym nie skusiła... 7 metrów to kupa roboty! z farbowaniem też nieciekawie, a dekatyzowałaś tkaniny? już nauczona doświadczeniem wszytko piorę i nie raz się wkurzam bo polskie materiały baaardzo lubią farbować :( ale na zdjęciu tego farbowania nie widać i pikowanie świetne Ci wyszło! co do nitki to ostatnio mnie oświeciło że lepiej używać ciemnego spodu jak jest ciemny wierzch to wtedy z nitką problemu nie ma, ale to oświecenie za późno ;) bo i tak do rudej narzuty dałam jasny spód i się wkurzałam jak coś wyłaziło na tym jasnym spodzie :) no cóż nauka nie idzie w las (podobno:) pozdrawiam serdecznie i nie marudź! jest dobrze :)a następnym razem będzie jeszcze lepiej :)

aryska0330 pisze...

Jestem pełna podziwu!!!
Stworzyłaś przecudną narzutę!
A takimi drobiazgami jak ciemna nić pod spodem absolutnie bym sobie głowy nie zawracała!!!! To przecież nie automat szył tylko najprawdziwszy człek!!!!!!! :-)
Wspaniała praca!

Kamila pisze...

Dzięki dziewczyny, wsparcie jest mi absolutnie niezbędne, nawet jak pochwały są tylko z grzeczności. Na zdjęciu faktycznie nie widać tych przebarwień, ale są... spore i mało eleganckie. Tkaniny oczywiście dekatyzuję, ale łatki do tej narzuty przyszły do mnie już pocięte, więc im odpuściłam. Na kolorowe spody miałam ochotę od początku, ale w naszym sklepie z materiałami żorżety, poliestry, nonirony... a bawełna na wagę złota!

tkaitka pisze...

Na zdjęciach wcale nie widać tych niby niedociągnięć!Nie załamuj się!Następna na pewno będzie lepsza
Ale i tak nie widać, by w tej było coś źle...

Anonimowy pisze...

Kamila, popatrz co robi nasza ulubiona Jude Hill. Ona specjalnie rozbarwia tkaniny, żeby wyglądały jak nierówno ufarbowane, takie "niedorobione", krzywo pikowane, trochę dziecinne, na pewno nie perfekcyjne. I to jest ogromny walor jej prac. Ja ją za to bardzo lubię. A Ciebie lubię za to, jaka jest TWOJA narzuta. Przecież to nie maszyny szyją a ludzie. Kilogramy uczuć są ważniejsze niż proste ściegi.
Aldona na pewno będzie zadowolona, bo zawsze kiedy popatrzy na tę narzutę, to będzie myśleć o Tobie.
Gdyby jednak chciała ją wyrzucać przez balkon, to poproszę o adres. Stanę niżej i ... to ja będę częściej o Tobie myśleć.
Ania Sławińska