czwartek, 30 czerwca 2011

Quilting - nie coffee - shop

Ważne sprawy zaprowadziły mnie do małego, holenderskiego miasteczka Delden. W miasteczku jest cichutko, czyściutko, i ślicznie. Domy toną w kwiatach, ludzie się do siebie uśmiechają, hortensje panoszą się bezwstydnie a zapach lawendy zapiera dech w piersiach.

Właściciel sklepu ogrodniczego nie zawraca sobie głowy chowaniem na noc doniczek z kwiatami a barmanom nie przyjdzie na myśl przypinanie łańcuchem bambusowych fotelików w przy-kawiarnianych ogródkach! Nikt tu niczego nie ukradnie, ani kwiatów, ani fotelika, ani rowerów grzecznie zaparkowanych przy ulicy.

My... ciągle usprawiedliwiamy się komunizmem :(




W niespełna dziesięciotysięcznym miasteczku, na głównej ulicy przykleiłam nos do szyby wystawowej i długo odkleić nie mogłam. Sklepik z tkaninami i akcesoriami do paczłorku pilnowany przez grubego kota zaczarował mnie na długo.



W życiu nie widziałam na żywo tylu przepięknych materiałów. Pani cierpliwie i (mam wrażenie) z lekkim niezrozumieniem, przyglądała się mojemu zachwytowi, a ja oglądałam, wzdychałam i chciałam mieć wszystko. Niestety ceny okazały się absolutnie zabójcze i oprócz kilku tłustych ćwiartek z przeceny, książki z szablonami i kilku szpulek Guttermanowych nici do pikowania nic więcej nie kupiłam.









... A jakbym tak dla kontrastu zrobiła zdjęcie mojej pasmanterii... może lepiej nie ;)

10 komentarzy:

JOASIA pisze...

Holandia :) tesknie za nią :)

ewelinaArt pisze...

Faktycznie śliczne materiały:)
Najfajniejszy w tym wszystkim jest grubaśny kotek:) www.ewarthome.blogspot.com
podrawiam Ewelina!!!

karenfae pisze...

Beautiful quilting/yarn shop! The photos of the town are delightful it looks so pretty.
Karen
http://karensquilting.com/blog/

Beata pisze...

Kamila to byłaś niedaleko mnie ciekawa jestem jaka to miejscowość , powiesz ?

-mamon- pisze...

Przynajmniej wróciłaś bogatsza o doznania estetyczne, zazdroszczę ci nawet tego, że mogłaś je obejrzeć.

Nailaa pisze...

piękne zdjęcia a ja do tej pory nie mogę nosa odkleić od tych kolorowych szmatek :D ale nie ma tego złego... pewnie jakbym tam była to bym sie zadłużyła :D

Anna Sławińska pisze...

trzymam kciuki za Twoje ważne sprawy. Bardzo mocno. Wracaj szczęśliwie i do zobaczenia :-)

tsumiko pisze...

w takim sklepie mogłabym zamieszkać!i myślę,że czas w końcu odwiedzić Holandię!pozdrawiam

yenulka pisze...

ja bym w tym sklepie została na zawsze... razem z kotem ;)

Kulinia pisze...

Male holenderskie miasteczka sa urocze;)