czwartek, 1 września 2011

Codziennie jeden blok.

Przeczytałam swój ostatni wpis i wstyd mi się zrobiło. Jeżeli ja nie mogę czegoś dopędzić, to przyczyna leży w braku organizacji a nie w nadmiarze obowiązków! Jedno dziecko jeszcze nie zadaje pytań, drugie dziecko już ich nie zadaje, pralka pierze, Cilit Bang myje podłogi, o potrzeby materialne dba mąż... spokój, cisza, kwiatki, chmurki...

Kłaniam się w pas wszystkim kobietom pracującym, wychowującym małe dzieci, robiącym mężom kanapki do pracy, krochmalącym ściereczki, cerującym, szyjącym, używającym pieluchy wielorazowe, malującym z dziećmi rękami i nie denerwującym się na rozciapaną farbę po ścianach, cierpliwie odpowiadającym na pytania, zbierającym części garderoby swoich pociech po parku bez cienia zniecierpliwienia, budującym domy własnymi rękami, uśmiechniętym, zadowolonym, szczęśliwym. A do samej ziemi kłaniam się tym kobietom, które robią to wszystko bez męskiego wsparcia.

W komentarzu pod okładką z ptaszkiem Yenulka napisała, że patchwork w 95 procentach  to dobór tkanin i nie sposób się z Nią nie zgodzić. Niestety to zestawienie nie było moim pomysłem. Widziałam te tkaniny w Szmatce Łatce i zachwyciłam się elegancją i prostotą tych dwojga ;) Zerżnęłam - krótko mówiąc! Ot co! Moje autorskie zestawy są często rozczarowujące... wszystkiego trzeba się nauczyć, a dobieranie tkanin to chyba najtrudniejsza sztuka w całej tej zabawie.

Codziennie choć jeden blok - to chyba niezbyt ambitne założenie... (muszę sprawdzić w słowniku co to znaczy "ambicja" :)))
Dresden Plate jako pierwszy. Wersja (według mnie jedyna słuszna) z zaokrąglonymi brzegami. Aplikowana ręcznie.

8 komentarzy:

Kulinia pisze...

Klaniam sie razem z Toba tym wszystkim Kobietom.
U mnie wszystkie dzieci w szkole, maz w pracy, a z niczym sie nie wyrabiam :(

Przed toba chyle czolo za reczne szycie i pikowanie, mnie to (na razie) przerasta...
Co do doboru kolorow, to chyba najwiecej czasu wlasnie zajmuje a efekt i tak jest czesto zaskakujacy ;)
Pozdrawiam

madziula pisze...

Ja też razem z Tobą kłaniam się tym wszystkim opisanym wyżej kobietom ... ja w prawdzie pracuję, ale nie mam dzieci, nie mam zwierząt mam niewielkie mieszkanie a i tak często nie mam na nic czasu ...
Lubię Twoje szycie ot i co :)

aryska0330 pisze...

Och... tej organizacji też mi brakuje!
Ale cóż zrobić, jak natura silniejsza od rozumu i człek MUSI przesiedzieć nad jednym skrawkiem tkaniny czerwonej aż do wieczora... Drugiego dnia dobierając do tej czerwieni jakiś brązik... I tak latka lecą!!!! He, he, he!!!!
Kamilko! Cudowne drezdeńskie cacuszko!!!!

Sophie pisze...

Dresden Plate fantastyczny :) Kolory w patchworku ... - to podobno najtrudniejsze, sama też mam z tym ogromny problem...
Ale myślę, że kto zaczyna przygodę z patchworkiem od pledu Apple Core ręcznie pikowanego, nikomu nie musi się zbyt głęboko kłaniać ;)
A te wszystkomogące idealne mamy to raczej wytwór medialny niż rzeczywistość. Ja w każdym razie jeszcze takiej nie spotkałam. A nasze osławione z heroicznych zmagań z praniem babki i prababki bijemy na głowę, gdyż jak informują badania amerykańskie, przeciętna współczesna matka poświęca na pracę nad domem i dziećmi o kilka godzin więcej tygodniowo niż one... Jak ktoś nie wierzy, niech poczyta : http://www.digitalhistory.uh.edu/historyonline/housework.cfm

To tyle :))

Joanna pisze...

Ręczne pikowanie - to mi naprawdę imponuje, to rzadkość. Dresden Plate świetny blok ci wyszedł. A z kolorami, to też zawsze mam kłopoty z dobieraniem. W sumie jakoś tak mi zawsze wychodzi, że wszystkie pasują do wszystkich!!!! Od maleńkości byłam pewna, że niebieski gryzie się z zielonym, a teraz się okazuje, że bardzo do siebie pasują, o czym się wiele razy przekonałam.... Ja po prostu kładę obok siebie szmatki i patrzę - może tak być albo nie.... To tyle z moich doświadczeń.

Gazynia pisze...

Ja uważam podobnie jak Joanna, że wszystkie kolory do siebie pasują, a jak nie pasują to się dopasują:)
Twój Dresden Plate jest cudny!!! Kłaniam sie nisko w pas za ręczne pikowanie!!!
Co do idealnych mam wszystkoogarniających to nie ma takich osób, jak chcesz być dobra w jednym zaniedbujesz drugie! Przez pierwsze 3lata życia mojego dziecka biegałam z córką po parku, po placach zabaw, uczyłam wszystkiego, pokazywałam wszystko, wymyślałam zabawy, wszędzie zabierałam, wszystko robiłyśmy wspólnie... Dziecko rozgarniete, że ho ho, ale za to emocjonalnie nieprzygotowane do rozstania z mamą, bo nigdy bez mamy nie zostawało:( Dzisiaj ma 6lat, 3ci rok uczęszcza do przedszkola (teraz już zerówka), ale wciąz mamy problem z emocjami... A ja przez to, że cały czas poświęcałam dziecku zaniedbałam siebie, swój rozwój, dom też... Zawsze jest coś za coś!

Kamila pisze...

Dzięki dziewczyny. Chyba właśnie to chciałam usłyszeć :) Od zawsze mam wrażenie, że brakuje mi sprytu i energii a brak podzielności uwagi nie pomaga mi w życiu. Jak napatrzę się na koleżanki, które są jak orkiestry, to kompleksy nie dają mi żyć. Przy niektórych Babeczkach wyglądam jak dziecko walące kijkiem w swój bębenek ;)
A za pochwały na temat talerzyka dziękuję. Ciekawe jak się wkomponują następne bloki...

Ania pisze...

Pracuję, dziecko, domy dwa, budowa trzeciego. Piszę bo chce powiedzieć że organizacja to dużo, ale wszystko kosztem czegoś. Zbyt rzadko widujemy się z rodziną i znajomymi. Najnormalniej w świecie brakuje doby i chęci kiedy już człek spędza kilka godzin w domu to sprząta i pierze się.
Ale zawsze można jeszcze w nocy poszyć :D
Nie wyrzucaj sobie zbyt małej organizacji - po prostu stawiasz sobie priorytety które ustawiają Twoje życie. Gdybyś szyła 16h na dobę też nie byłabyś szczęśliwa .... Umiar. Bloki piękne wszystkie! Chciałabym żeby moje tak ładnie wyglądały kiedyś.
Będą.