sobota, 10 września 2011

Codziennie nowy blok c.d.

Wprawdzie porzuciłam hazard, ale i tak nie zadążyłam ;) Zatem znowu hurtem:

#9 - "Chains"

#10 - "Challange"


Myślę, że jutro (o ile znowu nie popadnę w jakiś nieprzewidywalny nałóg) uda mi się pozszywać całość.

Dziś po południu dostałam tajemniczą przesyłkę z antykwariatu "Von Pudlitz".


Poczułam się przez chwilę jak Harry Potter do którego przyleciała nieoczekiwana sowa. Obracałam tę szarą kopertę w dłoniach, potrząsałam nasłuchując jakiegoś dźwięku, ale nic nie wskazywało na to, żeby antykwariat przysłał mi coś, co nie pasowałoby do profilu sklepu z książkami... Ale przecież nic nie zamawiałam... Może to promocja jakaś??? Wylosowali mój numer rejestracyjny, czy co? A może chwyt marketingowy w stylu: Książka zupełnie za darmo jeśli tylko w kolejnym miesiącu zamówi pani trzy kolejne...
Otworzyłam i oto co było w środku:



Od razu wiedziałam kto stoi za tą przesyłką. W każdą niedzielę o 15ej, słuchamy wspólnie w Trójce naszego wielkiego idola - oceanu skromności, przyjaciela Stinga i króla narcyzów ;). Wprawdzie oddalone od siebie o 250km, ale to nikomu nie przeszkadza! Ten film miałyśmy też obejrzeć wspólnie (siedząc na jednej kanapie), ale jak na razie się nie złożyło. Jo, dziękuję (za wszystkie sowy) i uściskuję. K.

14.09.2011 P.S.
A jednak nie Jo.
Poznański adres antykwariatu mnie zmylił. Przez chwilę zrobiło się na prawdę tajemniczo :) Dobrym Duchem i Świętym Mikołajem okazała się przyjaciółka z Warszawy. Dziękuję Aldonko. Pozdrawiam.

2 komentarze:

Unknown pisze...

Żona farmerów - super! Jak to możliwe, ze tu nie ma żadnych komentarzy?! ;)

Ania pisze...

Sama nie wiem jak mogłam to przegapić. Oznacza to tylko tyle że internet jest w fazie krytycznej i nie jesteśmy w stanie śledzić wszystkiego. Jak również nasze życie podlega zmianom i sami poszukujemy na różnych etapach życia czegoś innego.
Ja od dwóch tygodni planuję FW. I trafiłam :D