czwartek, 13 października 2011

Jasne Błękitne Okna czy Szyby Niebieskie Od Telewizorów?

Rok temu (z kawałkiem) przeprowadzka do nowego domu ułatwiła mojej rodzinie pozbycie się telewizora. On się z nami po prostu nie przeprowadził!
Nie zabraliśmy nad staw Magdy Mołek ani Huberta Urbańskiego, ani Tańca i jego gwiazd. Nie mieszka z nami Nergal ani Jarosław ani Robert Biedroń ani jego Pan Palikot...  Nie dotyczą nas "codziennie niskie ceny", śnieżnobiałe skarpety i mopy H2O... Nie ma też dobranocki :( - cóż, coś za coś.
Nastolatkowi ciężko jest wytłumaczyć brak podstawowego członka rodziny. Przecież WSZYSCY mają!

Nikogo nie namawiam do odcięcia anteny, bo w końcu umiejętność przetwarzania i segregowania informacji jest pożyteczną sztuką, której niestety nigdy nie opanowałam. Wierzę we wszystko i wszystko można mi wmówić  ( kiedyś nawet kupiłam majtki które miały mnie zmniejszyć o dwa rozmiary!!!), dlatego wolę trzymać się z daleka od "opiniotwórczych" źródeł, a swoje dzieci (tak długo jak się da) chcę trzymać z daleka od wrestlingu i Anny Marii Wesołowskiej ;)

Jeszcze niedawno chandryczyłam się z Jasiem o jedzenie przed telewizorem. Obiad lepszy był z Paździochem niż z rodzicami. Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek dojdzie do tego, że będę mu zwracać uwagę za czytanie przy obiedzie :))) "Mamo, proszę Cię nie teraz, bo jest taka akcja, że aż mi włosy dęba stają!"


Ja też lubię czytać, chociaż mój stosik z ostatniego roku nie jest taki dorodny. Nigdy nie nauczyłam się szybkiego czytania. Prawdę mówiąc nie czytam lecz dukam ;). Czasem muszę czytać to samo kilka razy, bo tracę wątek... Książka w jeden wieczór??? No way! Ale bez książki nie da rady :)

Asia z bloga Między Ciszą a Ciszą miała do przekazania książkę Edyty Czepiel. Szczęśliwym trafem to w moje ręce trafiły "Jasne błękitne okna". W zgrabnie zapakowanej paczuszce ukrywały się też przedmioty na które nie byłam przygotowana i odkrywanie ich wśród foliowych bąbelków dostarczyło mi sporo emocji, a list napisany prawdziwym długopisem ;) - ogromnego wzruszenia. Dziękuję Asiu.




Książkę przekażę dalej jak tylko przeczytam. Chętni już mogą się zgłaszać :) Puszka ozdobiona zdolnymi rączkami Asi wpasowała się idealnie w kolorystykę mojej kuchni i tam już zostanie :)

Jakby tego było mało, na blogu u Kirie wylosowałam przepiękny zestaw tkanin


Kirie jest niesłychanie zdolną quilterką i tylko sobie znanym sposobem pozyskuje sponsorów proponując bardzo atrakcyjne "rozdawajki". Jeżeli jest jeszcze ktoś (w co szczerze wątpię) kto nie odwiedza Shape Moth, najwyższy czas to zmienić.

Oszołomiona nadmiarem przyjemności, idę wszywać lamówkę do kołdry o roboczej nazwie "Farmer's wife". W końcu! Już powoli nie mogę na nią patrzeć ;)
Pozdrawiam wszystkie dobre duchy.

8 komentarzy:

-mamon- pisze...

Wzruszyłaś mnie szczerością swojej wypowiedzi, czytanie, telewizja... Nie oglądam telewizji od półtora roku, to jest mój wybór świadomy,jako wyraz buntu na papkę jaką nam dostarczała, nie ogląda telewizji też mój syn, a mąż traktuje jako magazyn sportowy i to jestem w stanie zrozumieć. W inny sposób wydarzeń sportowych nie da się przeżywać. Jeśli chodzi o materiały faktycznie piękne i dla szyjących dobrze to nie lada frajda, ja póki co to bardziej kaleczę niż szyję natomiast chętnie oglądam i podziwiam. Pozdrawiam serdecznie.

cOto.patchwork pisze...

A ja Ci zazdroszczę rozwodu z telewizorem... Na szczęście w mojej "pracowni" nie mam ani pudła ani nawet radia. Jestem tylko ja i moje szmatki!
Serdecznie gratuluję wygranej! Tkaninki są przecudne!

Kirie pisze...

Ja ogladam. Choc juz nie tak czesto, jak kiedys. Ot, zawsze o 22 wlaczam, zeby jakis serial przed snem obejrzec (i tak zawsze towarzyszy mi jakas robotka do tego). A ksiazki zawsze czytalam. I to w duzych ilosciach. Nie czytam szybko, bo to i przeciez nie wyscig :) Sama ze soba scigac sie nie musze, wrecz odwrotnie, lubie taki czas spedzony z ksiazka, ktora mi sie szczegolnie podoba i zawsze mi szkoda, kiedy zblizam sie do ostatniej strony.

JOASIA pisze...

Cieszę się, że Ty też sie cieszysz z moich niespodzianek :) Jeszcze raz ciepło Cie pozdrawiam :) i jak raz słonecznie bo u nas dzisiaj piekne słońce a weekend szykuje sie grzybobraniowy !!!!!

Gazynia pisze...

U nas telewizor i to starego typu stoi jako watpliwa ozdoba:( Najchętniej bym go wywaliła, bo ani ja ani mąż nie oglądamy, córka na szczęście też nie przyzwyczajona, ale na Kubusia Puchatka w niedziele na wieczorynkę czeka z utęsknieniem, bo to jedyna wieczorynka jaką ogląda -dlatego to pudło musi stać i miejsce zajmować... Dla mnie TV to zwykła strata czasu, wiadomosci raczej same złe, więc po co się tym karmić... Mam dość swoich problemów...
Śliczne prezenty dostałaś:) I gratuluje wygranych szmatek -tego nigdy za wiele;)

Czarna Lola pisze...

No i popłakałam się czytając to ze śmiechu:)

kasia pisze...

A ja też bez telewizora mogę i owszem,gorzej jak bym musiała bez komputera no i bez książek.Twojego synka rozumiem i popieram,bo ja z tych co z latarką pod kołdrą:)Buziaki dla pani dłuuuuuuuugaśnej.I od Robinka też:)

Efciak pisze...

Aż mi serce z radości zabiło mocniej :) Nawet na czytanie przy obiedzie oczko można przymknąć... booo :) w końcu sztika czytanie jednak nie zanika :)
Uwielbam jak mój Janek :) wybiera sobie książeczkę z naszej biblioteki a potem wieczór w wieczór przeżywamy wspólnie przygody z kiążkowych stronic :)
A gwiazdy lubię oglądać w noc ciemną :) rozgwieżdżoną :) Telewizornia jest zdecydowanie przereklamowana :)
Dziękuję za wizytkę