wtorek, 19 lipca 2011

Sztuczka karciana

Udało mi się skończyć kolejną, dużą narzutę. Strasznie długo nad nią siedziałam, ale to nie jej wina. Ciągle coś psułam i w nieskończoność musiałam pruć i naprawiać. Granatowy materiał lał mi się w robocie i nie mogłam go opanować. Jeżeli są jakieś przesunięcia (a niestety są) to zasługa tego materiału. Niestety źle wymierzyłam środkową część i ostatecznie zniszczyłam kawałek granatowej tkaniny przeznaczonej na środek właśnie. Ratowałam się inną posiadaną tkaniną i postanowiłam wszelkie niedociągnięcia nadrobić ręcznym pikowaniem. Początkowo chciałam ręcznie przepikować tylko centrum, ale maszynowe pikowanie nijak mi nie pasowało do tegoż centruma. Ostatnie dni przeto zawzięcie pikowałam kłując na potęgę swoje paluszki :)








Lamówka to dla mnie nadal niesłychanie trudna rzecz do wykonania. Widzę oczywiście postępy, ale widzę też niedociągnięcia. Tym razem starannie przyfastrygowałam górną część, tak żeby szew schował się w rowku, ale i tak gdzieniegdzie nitka jest widoczna - szczególnie, na kontrastowym spodzie.

Po raz pierwszy kończę pracę nie mając rozpoczętej następnej! Nawet nie mam pomysłu na tę następną!  Pomysły na razie nie mieszczą się w mojej głowie zapchanej innymi myślami...

Dziękuję wszystkim za odwiedziny :))) i przemiłe komentarze  :)))

poniedziałek, 18 lipca 2011

Światełko w dołku

Do mojego całkiem prywatnego, dość mrocznego i zwykle mijającego po kilku dniach dołka, wpadło światełko na które czekałam. To za sprawą Tsumiko kreatywnej, tęczowej mamy. Dostałam od Niej prezent wylosowany w Candy na Jej blogu. Dziękuję bardzo. Szmatki wywołują u mnie niekontrolowany zachwyt.




A w moim komputerze nastąpił upadek całego systemu i jedynym wyjściem było zainstalowanie wszystkiego od początku. Oczywiście będąc kompletnym imbecylem komputerowym musiałam zlecić to fachowcom i teraz szukam odzyskanych danych w ciemnych zaułkach tego urządzenia. Adresy, wiadomości, zdjęcia - jestem goła!
Wczoraj późną nocą skończyłam pikowanie dużej narzuty. Dziś w planie miałam wszycie lamówki, ale rozdarta jestem między tą lamówką a poszukiwaniem utraconych danych. Chyba wygra lamówka przy kubku herbaty z miętą. Już jestem trochę znużona ciągle tą samą robotą i chciałabym zmienić kolorystykę przed oczami :)