poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Wiklinowy koszyk

Sto lat temu byłam na kursie wyplatania koszyków. Plotłam zawzięcie przez jakiś czas, a potem, z różnych powodów, zarzuciłam to zajęcie. Pogodę minionego weekendu wykorzystałam na krótką powtórkę z tego, czego kiedyś się nauczyłam. To prawdopodobnie ostatni moment na plecionki ze świeżej wikliny, zanim gałązki obrosną listowiem.
Uj... zapomniało się trochę ;) Głównie zapomniałam jak strasznie bolą paluchy od upychania witek! Trochę mi się pokrochmaliło zakończenie, z przycięciem czekam aż podeschnie, ale koniec końcem... dwa dni, siedem odcisków i kosz upleciony!




Dla miłośników i miłośniczek moich "kolegów z pracy", mam uchwycone reporterskim okiem aparatu, narodziny nowego członka zespołu "Kury":



Niezły zakapior, Tymański będzie miał pociechę ;)
Uwaga, materiał muzyczny tylko dla dorosłych i niezbyt pruderyjnych. Za zamieszczenie utworu muzycznego bez zgody ZAiKSu będę się wypłacała w naturze ;)

Enjoy:

9 komentarzy:

flea market pisze...

Świetne, uwielbiam wiklinę. Chciałabym umieć robić takie rzeczy, ale obawiam się, że brakłoby mi cierpliwości ;)

Bartas De pisze...

Koszyk świetny i jak elegancko zrobiony! No, no :)

Kura czaderska :-)))

Joasia pisze...

Zespół KURY , niegdys namietnie słuchany przez naszgo pracownika , ba nawet cytaty długie zapodawał :D
Koles piekny sie wykluł, zazdraszczam Ci tej roboty .
Dzisiaj jadac rano od lekarza zobaczyłam wiewiórke , ot tak sobie biegła przed samochodem aż sie zatrzymałam i sie popłakałam z tego małego szczęścia, pracujac tam gdzie Ty ryczałabym na okragło. Nic mnie tak nie wzrusza jak zwierzyńce różnej maści :)

yenulka pisze...

Kamila, fajny koszyk!!

Kura mnie powaliła normalnie ;)

kasia pisze...

Tych "kumpli" z pracy to Ci zazdroszczę,no i wyplatania koszy:)Buziaki wiesz dla kogo:)

Anonimowy pisze...

Też tęsknota. Poluję na jakieś dwa, trzy dni wolnego. Musi się udać. A wtedy Jo nie będzie miała wyjścia, zostawi te swoje porąbane sroki i przyjedziemy.
bp

Peelargonia pisze...

Podoba mi się koszyk :)

Lucyna Gnypowicz pisze...

świetny blog ;P

Debuko pisze...

Ale cudne maleństwo!! Zazdroszczę Ci takiego słodziaczka:) Ja w swojej pracy nie mam okazji oglądać takich uroczych dziobków.