środa, 6 czerwca 2012

Dla Thelmy i Louise ;)

             Czasem wieczorami, siedząc na swoim tarasie, patrzę na zachód słońca, w myślach pakuję plecak i ruszam przed siebie.
             Chaotycznie, bez żadnego logicznego porządku przeskakuję z miejsca na miejsce: w jednej chwili jestem na jakiejś zakurzonej stacji benzynowej w Teksasie, (skąd przed chwilą odjechały Thelma i Louise), a zaraz potem, w Kenii, kupuję misternie utkane koraliki od postawnego Masaja. Na Kołymę wpadam tylko na chwilę - bo tam zimno i straszno, śmierdzi tanią kiełbasą, wódką i starą rybą. Trochę dłużej zamyślam się nad lazurowymi wodami morza Śródziemnego żeby następnie patrzeć na ludzi zgromadzonych na Trafalgar Square w Londynie...
Londyn? Nie ma takiego miasta Londyn!
Drawsko co najwyżej!
To po co mi te kosmetyczki? Ano może dla jakiejś Thelmy (co "ją nosi" nie tylko w głowie ;)?





 A więc zaczęłam swoją przygodę z zamkami :) Cóż za emocje!

7 komentarzy:

marysza pisze...

zaczelas swoja przygode z zamkami dopiero.. i tak genialnie je robisz?? gratulacje!! ja wciaz mam problemy z wszywaniem zasowakow.. raz wyjdzie raz nie.. ale moze w wakacje sie podszkole (juz jakis miesiac nie szylam ;()
kosmetyczki wyszly przepieknie, w tej drugiej delikatniutkiej jestem zakochana! :D

kasia pisze...

Szycie to dla mnie sztuka tajemna,ale Tobie pięknie wszystko wychodzi:)

Renifer pisze...

Masz taras, na którym możesz siedzieć i oglądać zachód słońca i gdzieś Cię jeszcze gna? Ja bym się nie ruszyła z takiego tarasu nawet w wyobraźni:) Idę odszukać Cię na Artillo...

cOto.patchwork pisze...

Śliczne!
Ptaszkowa jest przecudna!!!

Joasia pisze...

jak na pierwszy raz z zamkami ( o mamuńciu jak to brzmi, pierwszy raz ) to powiem Ci , GENIALNIE :)

Renka pisze...

Ech, ja się czasem wybieram myślami na Stepy Krymskie ale koniecznie z dobrym krymskim winem...
I podziwiam szczególnie tą "ptaszkową"...

Debuko pisze...

Uwielbiam czytać Twoje posty!!! Tyle w nich lekkości. A kosmetyczki są piękne:)