niedziela, 19 lutego 2012

Podkładki PP

Na początku wrócę na chwilkę na moją kanapę - jej lekko podrasowane oblicze chyba się spodobało:



Tytułowe podkładki, to sześć sztuk kolibrów wykonanych metodą PP :). Jeden z nich ma już piękną "pieczątkę" z oliwy wykonaną przez mojego osobistego M. ! Ale nie dajmy się zwariować, w końcu one do tego są :)







A na koniec wspomnienie - niech zostanie dla potomności :)




Dziękuję wszystkim za przemiłe komentarze pod poprzednim postem - moja próżność została na jakiś czas nakarmiona :) Dziękuję i proszę o więcej ;)

wtorek, 7 lutego 2012

Double Wedding Ring

Niezwykle jestem szczęśliwa zamieszczając ten post. Po długich mękach i wielokrotnych zwątpieniach poprzeplatanych złością na materię i gigantycznym znudzeniem, skończyłam!

Wprawdzie lepiej nie przyglądać się tej narzucie z bliska, ale i tak się cieszę, że to już koniec ;) Gdyby ktoś kazał uszyć mi jeszcze jedno kółko, to chyba dobrowolnie zgłosiłabym się do zakładu dla obłąkanych!





Narzuta ma wymiar ok. 190x210. Przy jej wykończeniu po raz pierwszy wypróbowałam klej do tkanin i z przykrością muszę stwierdzić, że ten klej jest genialny! Sklejenie spodu z wypełnieniem eliminuje wszelkie zmarszczki, a całość robi się delikatnie sztywna, co zdecydowanie pomaga w pikowaniu. Dlaczego z przykrością? Ano ze względu na cenę :( Za genialność trzeba zapłacić, a na moim koncie wartość "WINIEN" już dawno prześcignęła wartość "MA" ;)
Oszczędnie więc gospodarowałam tym klejem (dla dobrego efektu oszczędność w tym wypadku nie jest zalecana), żeby wykorzystać go kiedyś w aplikacjach - jestem pewna że świetnie się sprawdzi :)

Pomimo to, że już wielokrotnie pikowałam duże narzuty swoją maszyną, tym razem łatwo nie było. Moja maszyna nie ma regulacji nacisku stopki, więc pikowanie po szwach kończy się zmarszczkami - i rady na to nie ma! Ile na mym obliczu przybyło przez to zmarszczek, to już nie powiem!


Skończę tę wizytę małym usprawiedliwieniem: od jakiegoś czasu mój komputer wyświetla jedynie (i bez przerwy) Teletubisie! To skutecznie eliminuje mnie z internetowej społeczności! Od czasu do czasu wyrwę jakiś wieczór na wirtualny surfing, ale nie czarujmy się, to nie wystarcza na ogarnięcie wszystkiego. Niniejszym składam samokrytykę a skrytym teletubisiomaniakom mówię zdecydowane NIE!