poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Wiklinowy koszyk

Sto lat temu byłam na kursie wyplatania koszyków. Plotłam zawzięcie przez jakiś czas, a potem, z różnych powodów, zarzuciłam to zajęcie. Pogodę minionego weekendu wykorzystałam na krótką powtórkę z tego, czego kiedyś się nauczyłam. To prawdopodobnie ostatni moment na plecionki ze świeżej wikliny, zanim gałązki obrosną listowiem.
Uj... zapomniało się trochę ;) Głównie zapomniałam jak strasznie bolą paluchy od upychania witek! Trochę mi się pokrochmaliło zakończenie, z przycięciem czekam aż podeschnie, ale koniec końcem... dwa dni, siedem odcisków i kosz upleciony!




Dla miłośników i miłośniczek moich "kolegów z pracy", mam uchwycone reporterskim okiem aparatu, narodziny nowego członka zespołu "Kury":



Niezły zakapior, Tymański będzie miał pociechę ;)
Uwaga, materiał muzyczny tylko dla dorosłych i niezbyt pruderyjnych. Za zamieszczenie utworu muzycznego bez zgody ZAiKSu będę się wypłacała w naturze ;)

Enjoy:

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

KuroPPatwa

Jak to się nazywa kiedy człowiek siedzi w biurze, wywraca papiery, ma pomalowane rzęsy a w tym czasie ktoś obcy wychowuje mu dziecko???
Praca?
No to poszłam do pracy!
Po dziesięciu latach "nieustających wakacji," mój mózg skurczony do rozmiarów rodzynka boleśnie odczuwa kolejne próby uruchomienia jego zwojów. To trudne mierzyć się codziennie z faktem, że jest się debilem!
Tu gdzie... pracuję (cały czas nie chce mi przejść przez zęby to określenie), mieszkają, mnożą się i wyglądają takie osobniki:











To oczywiście chłopaki - kolorowe, strojne i dumne.


Babki prezentują się skromniej... u nich działa to odwrotnie niż u większości Homo Sapiens.


Ale tak jak u ludzi, czasem zdarzają się zdrady, bójki, dramaty rodzinne...
Starzy tego małego gołębia, ewidentnie nie dorośli do rodzicielstwa. Małemu brzydalowi trzeba było znaleźć rodzinę zastępczą. Nowi rodzice nawet nie upomnieli się o zasiłek rodzinny na trzecie dziecko :)


Kuropatwy są dwie: jedna przez jedno, druga przez dwa "PP"


Tylko tyle i aż tyle...