środa, 30 maja 2012

Torebka premierowa

Premierę torebkową mam już za sobą, natomiast moja prawdziwa torebka premierowa ma sukienkę wiosenną...
Jakiś czas temu, administratorzy forum "Szyjemy Po Godzinach"wysłali mi wiadomość o konkursie majowym  "torebka patchworkowa". Skasowałam wiadomość bez czytania: ja i torebka? - To nie może się udać!
Dwie doby przed upływem terminu na nadsyłanie zdjęć przyszedł mail przypominający o konkursie i wtedy po prostu narysowałam na gazecie "projekt" i korzystając z pałętających się materiałów po narzucie domkowej, uszyłam (nie bójmy się tego słowa) TOREBKĘ :)! Po oficjalnym ogłoszeniu wyników, mogę w końcu ją pokazać.
Oto ono, najpierwsze i najcudniejsze ;))) - dziecko specjalnej troski!


Światowego rynku torebkowego nią nie podbiję, ba, nawet nasz rodzimy rynek potraktował ją bez entuzjazmu, ale powiedzmy sobie szczerze - do tematu podeszłam dość nonszalancko.

***
Mr Mleczko zaatakował mnie ostatnio okrutną prawdą XXI wieku:

Niestety mało klikam, więc mało jestem; dlatego dziękuję bardzo TYM wszystkim którzy są, mimo to, że im nie klikam.

niedziela, 27 maja 2012

Premiera torebkowa

Torebki - kobiecy świat w pigułce! Zawartość zmienia się w zależności od etapu na którym znajduje się nasze życie. Czasem dokładamy coś do starej zawartości, czasem pozbywamy się czegoś na zawsze z cichą nadzieją, że w końcu w naszym "świecie" zapanuje porządek....

Długo bałam się szycia torebek uważając, że to wyższa szkoła jazdy (nadal się boję, ale przestałam uważać to za rzecz niemożliwą ;) Zaczęłam od prostych rozwiązań, ale czyż wielokieszeniowe torebki to nie przekleństwo dizajnerskie??? Dzwoniący telefon ZAWSZE znajduje się w ostatniej kieszeni... a jak się znajdzie, to już nie dzwoni! Dlatego moja premierowa torebka jest idealna dla nieidealnych! Wszystko co wrzucisz, znajdziesz w tym samym miejscu! Jedna dodatkowa kieszonka zamykana na zamek przyda się do schowania kluczyków albo kolczyków a telefon można upchnąć w kiszonce zewnętrznej :)





Torebka dla koniary...
A kiczowaty widoczek dla rozmarzonych romantyków u których za oknem widać może coś mniej kiczowatego ;)




poniedziałek, 7 maja 2012

Wiosenne domki i inne smutki

Maj wybucha zielonością, kwieciem, życiem! Ja nie wybucham niczym niestety... jak ten chiński fajerwerk - posyczę króciutko, wylatuję pół metra nad ziemię, rzygam kolorowymi iskierkami, wypalam komuś dziurę w kurtce i z jękiem spadam w błoto!
Z podciętymi skrzydłami nawet anioły wyglądają marnie, co dopiero chińskie fajerwerki!

Na wiosnę (pomimo ponurego wstępu) będzie wiosennie! Wszak w wiosnę można wejść piechotą, nie trzeba od razu wlatywać!
Wiosenne domki to kolejna narzuta przeznaczona do wypchania szafy ;) Spocznie obok kilku innych - może się zaprzyjaźnią :)))





A może zabiorę ją na łąkę i pozwolę wytarzać się w żółtym pyłku mniszka...




A może będzie przykryciem podczas wieczornego czytania książki...


A może... ale ten maj jest odlotowy!


***

Na blogu u Asi trafiłam na wiersz Barbary Borzymowskiej... dzisiaj podwójnie mnie wzruszył. W domu nad stawem bowiem został już tylko rudy, wrednawy kot!

To tylko pies, tak mówisz
tylko pies...a ja ci powiem
że pies to często jest więcej niż
człowiek
on nie ma duszy, mówisz...
popatrz jeszcze raz
psia dusza większa jest od psa
i kiedy się uśmiechasz do niej
ona się huśta na ogonie
a kiedy się pożegnać trzeba
i psu czas iść do psiego nieba
to niedaleko pies wyrusza
przecież przy tobie jest psie niebo
z tobą zostanie jego dusza