wtorek, 26 czerwca 2012

Może morze?

Jest w kraju zagrożenie suszą? Wyślijcie mnie nad morze, deszcz gwarantowany! Osobiście uwielbiam takie morze, ale co zrobić z dziećmi...?

Cierpliwość kończy się wszystkim, ale urlop z pewnością będzie NIEZAPOMNIANY ;)






Trzymam kciuki za tę babcię, która tutaj z trzema wnukami walczy. Dziś już wyraźnie nie miała ochoty na żarty, warczała do talerza i rzucała widelcami...
-Babciu, a wiesz co on dzisiaj powiedział? On powiedział g***o!
-....
-Babciu, słyszałaś co on powiedział???
- Nie! Nie słyszałam!
- G * * * O!!! On powiedział G***O!


poniedziałek, 11 czerwca 2012

Ważne dla paczłorkarek!

Czytujecie "Werandę Country"?
Ja i  Marysia namiętnie przeglądamy każdy numer w poszukiwaniu inspiracji i... kotków! :) W czerwcowym numerze jest malutki artykuł o patchworkach - szkoda tylko, że w roli głównej występuje Ricarda rodem z Bawarii a nie Grażyna rodem z Pszczyny, albo Tosia rodem z Lublińca, albo Ula z Zielonej Góry, albo Joanna...albo Jolcia, albo Ania, albo Marienka albo Małgosia... (a to dopiero początek!). My tak jakoś po cichutku, skromniutko, na uboczu...
A może trzeba pomyśleć o promocji naszej pasji, a przynajmniej przyłączyć się do tych, którzy już o tym pomyśleli?
Od Ani Sławińskiej dostałam maila z wiadomością o wystawie Patchworku organizowanej przez Berninę. Tutaj znajdziecie szczegóły dotyczące wystawy. Może warto zainteresować się tym tematem, żeby w kolejnym numerze ukazała się jakaś znajoma, patchworkowa buzia :)

 

środa, 6 czerwca 2012

Dla Thelmy i Louise ;)

             Czasem wieczorami, siedząc na swoim tarasie, patrzę na zachód słońca, w myślach pakuję plecak i ruszam przed siebie.
             Chaotycznie, bez żadnego logicznego porządku przeskakuję z miejsca na miejsce: w jednej chwili jestem na jakiejś zakurzonej stacji benzynowej w Teksasie, (skąd przed chwilą odjechały Thelma i Louise), a zaraz potem, w Kenii, kupuję misternie utkane koraliki od postawnego Masaja. Na Kołymę wpadam tylko na chwilę - bo tam zimno i straszno, śmierdzi tanią kiełbasą, wódką i starą rybą. Trochę dłużej zamyślam się nad lazurowymi wodami morza Śródziemnego żeby następnie patrzeć na ludzi zgromadzonych na Trafalgar Square w Londynie...
Londyn? Nie ma takiego miasta Londyn!
Drawsko co najwyżej!
To po co mi te kosmetyczki? Ano może dla jakiejś Thelmy (co "ją nosi" nie tylko w głowie ;)?





 A więc zaczęłam swoją przygodę z zamkami :) Cóż za emocje!

niedziela, 3 czerwca 2012

Leszek Paradowski - fotograficzny oskar!

Myślę: sukces,
widzę: Las Vegas, Paris, Warsaw, Buenos Aires, Tokio, Mediolan... światełka i świecidełka, silikon i botox,  Mercedesy i Lexusy, Croksy i Huntery, Yorkshire teriery i Shih tzu, czerwone dywany i sukienki bez pleców od Diora...
Stan nieosiągalny i tak odległy jak mgławica Andromedy.
Czy to możliwe, żeby prawdziwy sukces zrodził się o czwartej nad ranem w zachodniopomorskiej mgle? Czy to możliwe, żeby prawdziwy sukces zależał od złapania tego jednego promienia słońca zachłannie przedzierającego się przez listowie? Czy to możliwe, żeby prawdziwy sukces miał wygląd arcy skromnego, ciągle uśmiechniętego facecika w czerwonym szaliczku?
Wszystko wskazuje na to, że możliwe :)

Leszek Paradowski, fotografik amator z Drawska Pomorskiego, w jednym z największych, ogólnoświatowych konkursów fotograficznych "21. TRIERENBERG SUPER CIRCUIT 2012" zdobył pięć złotych medali i GRAND PRIX!
Leszek fotografuje od czterech lat i dla mnie jest namacalnym przykładem spełniających się marzeń!
Leszek, ogromne gratulacje!

Pozwalam sobie pożyczyć od Leszka kilka moich ulubionych zdjęć jego autorstwa:






TUTAJ Leszek udostępnia niektóre ze swoich zdjęć w "tapetowych" rozmiarach. Zajrzyjcie koniecznie!