czwartek, 17 stycznia 2013

Pozszywać wspomnienia...

Niedawno dostałam cztery wielkie pudła czyichś wspomnień.
...o metalowych spinkach do włosów, o skrupulatnie magazynowanych opakowaniach po... wszystkim, o różańcu pojawiającym się znienacka i znikającym równie tajemniczo gdzieś w rękawie obok bawełnianej chustki do nosa, o kanapkach z cebulą, które smakowały jak niebo...
...o filtrach odłamywanych z papierosa i lufce - nieodłącznej towarzyszce tego procederu, o rowerze "Ukraina" i nogawce zapiętej spinaczem do bielizny, o obowiązkowym totolotku raz w tygodniu, o unikaniu księdza "po kolędzie"...

Wspomnienia pachnące ciastem drożdżowym i tytoniem o ludziach którzy najpierw się przygarbili, potem skurczyli a w końcu zniknęli. Cztery pudła wspomnień.
Jak to pozszywać?


5 komentarzy:

Joasia pisze...

Wspomnień nie da sie pozszywać w jedną całość jak Twoje patchworki. Każdego dnia przychodzi inne wspomnienie, niektóre z nich sami wyrzucamy inne znów same do nas przychodza i nie da rady zebrac ich wszystkich " do kupy " w jedną całość. Ot taka to i nasza pamięć. Ale masz ogromnie szczęście, że te pudla trafiły do Ciebie i są takie wielkie, pewnie wspomnień w nich cała masa. Ja o swoje maleńkie wspomnienia musialam sie upominac i ocaliłam jedynie stary walek po Babci i makutrę :( Mój Dziadek te palił lufke, też jeździł na Ukrainie ze spinaczem przy nogawce, też unikal ksiedza po koledzie :))))))) Wspominaj Kochana, wspominaj ......

M. pisze...

To wielki skarb i wielki ciężar ...

Jolcia pisze...

Kamilo, kartony wspomnień smakuj z pietyzmem, niespiesznie... to dobre chwile, tak myślę.
Ocal od zapomnienia.

cOto.patchwork pisze...

I jakie to szczęście, że tych "świadków" życia nie wyrzucono na śmietnik...

Rogata Owca pisze...

A tyle wspomnień ginie bezpowrotnie...Ocal jak najwięcej