niedziela, 14 lipca 2013

Georgia powakacyjnie.

Dwa tygodnie ulotniły się w szybkim tempie.
Tym razem będzie bez igły i bez nitki. Toż nie samą igłą i nitką człowiek żyje.

Gruzja nie pozostawia nikogo obojętnym.
Będę długo pamiętać firany rzęs gruzińskich facetów ;) zapach Tuszeckiej macierzanki, kąpiele w lodowatych strumieniach, Haranę - mojego dzielnego konia, ludzi z którymi choć na chwilę mogłam się spotkać... przestrzeń, bakłażany Nino, Choczę w niebieskim Mercedesie, pstrągi...scrub w Tbiliskiej bani ;), nalewki Lamziry, Babkę Lily...




















Grzesiu, dziękuję że zostałeś z dziećmi.

Paula, dziękuję za mobilizację - zawsze się przydaje ;)

9 komentarzy:

Ewa pisze...

Masz całkowitą rację - nie samą nitką człowiek żyje .Super przygodę przeżyłaś:)

Paula pisze...

O jaaa zbieram szczękę - jak tam pięknie!! :D

rozumiem, że akumulatory naładowane :D

RABATKI MAŁGORZATKI pisze...

Świetne zdjęcia, krajobrazy przecudne a ludzie samo życie, trochę im zazdroszczę...

ulinkap pisze...

Pięknie tam! dwa tygodnie to dużo czasu na niezapomniane przeżycia, widać że Tobie się ten czas udał!

agawu pisze...

Coś mi podpowiada, że to nie była wycieczka z biurem podróży:) Uchwyciłaś naturalne piękno kraju, codzienność zwykle ukrytą dla turystów, to z pewnością były udane wakacje.

Anna Sławińska pisze...

Jak ja oglądam Twoje zdjęcia, to mam ochotę sięgać po igłę, nitkę i kolorowe szmatki i szyć, szyć, szyć te cudne krajobrazy.

cOto.patchwork pisze...

Aaaaale fantastyczne wakacje sobie zafundowałaś! Urocze krajobrazy, konie, ludzie i wspaniała architektura!
Ech! Pomarzyć tylko...

Jolcia pisze...

Oglądam... :)

okko pisze...

Cudowne zdjecia, wspaniale krajobrazy. Zazdroszcze przygody