czwartek, 15 sierpnia 2013

O co chodzi z metkami?

Moja siostra wyraziła życzenie przeczytania czegoś nowego na moim blogu bo: wszystko wszak jest lepsze od pisania pracy magisterskiej. Kiedy pisałam swoją, miałam najpiękniej wyplewiony ogródek we wsi a okna w domu błyszczały czystością... i było to z pewnością bardziej pożyteczne niż te bzdurne 94 strony Mcbełkotu nikomu do niczego nie potrzebnego.
Ale papier mieć, jest miło.

Mój papier kiedyś (bez mojej wiedzy ;) wziął udział w przetargu na prowadzenie zajęć w wojsku. Wygrał, bo był śliczny, a pracodawca zatrudnił stażystę za połowę stawki... ja dowiedziałam się o wszystkim przypadkiem, ale przez chwilę poczułam się jak gwiazda :)))


Gdybym teraz miała jakiś egzamin, może w końcu zabrałabym się za coś pożytecznego, ale nie mam :) więc rzeczy niedokończone, mają dużą szansę pozostać niedokończonymi ;)

Dostałam od Was trochę metek. Dziękuję. Zostaną wykorzystane w metkowym patchworku, który sukcesywnie się rozrasta. Do rozmiaru King, jeszcze mu trochę brakuje.

Ela, a teraz koniec tego dobrego. Do roboty!




10 komentarzy:

cOto.patchwork pisze...

Piękne bloki! Już teraz wiem o co chodziło. I będę zbierać takie karczki!!!!
Bardzo wspaniały pomysł!!!!!!!!!
Ślicznie to wygląda a będzie jeszcze bardziej śliczne w całości!

RABATKI MAŁGORZATKI pisze...

Świetny pomysł :)

Gazynia pisze...

No tak< Ela do roboty, ale i Ty również do roboty, do maszyny! Tak cudnie zapowiadający się metkowy patchwork nie może leżeć nieskończony!!!

madziula pisze...

no proszę jakie sympatyczne wykorzystanie metek :)

Czaki pisze...

Bardzo ciekawy pomysł, jestem ciekawa końcowego efekt, pozdrawiam:)

Paula pisze...

ale Genialny pomysł!!!!!
:D
ja coś ostatnio mało koszul kupuje...

Joasia pisze...

aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa to trzeba było od razu mówić, że nie tylko od męskich koszul ale od babskich też :))))))))))))))) coś się jeszcze znajdzie :)

Magda pisze...

Fajna inspiracja! Tylko czasu, brakuje, czasu!
pozdrawiam!
m.

Ania pisze...

Genialny pomysł :D

Ela - Randkuj Warszawo pisze...

dzięki, mała. Ja mam teraz całą piwnicę słoików z mirabelek. Moi współlokatorzy na pewno się cieszą, że zostały mi jeszcze dwa rozdziały.