piątek, 15 listopada 2013

Dom jakby opustoszał. Jedne dzieci śpią, drugie pochowały się po swoich prywatnych, niedostępnych dla dorosłych kątach (a może kontach :)... i dzięki Bogu. W Trójce Niedźwiedzki częstuje Lisą Gerrard i Preisnerem, czerwone wino daje miły szmerek w rozłupanej na pół głowie, świeczki masochistycznie wypalają sobie dziury w swoich woskowych ciałkach.
Pozwalam sobie na fotel.
Pozwalam sobie na jeszcze jeden kieliszek.

Trwaj chwilo trwaj, jesteś taka piękna...



Torba, to miła odmiana po wielkogabarytowych narzutach. Kilka godzin i gotowe - taka szwalniana bułka z masłem.





... Chyba miałam Kogoś za Coś przeprosić, ale już nie wiem Kogo i za Co... za dużo tego jest... a może podziękować...

3 komentarze:

Paula pisze...

:) nic oddać nic ująć :)
lubię takie chwile :)

Paula pisze...

:) nic oddać nic ująć :)
lubię takie chwile :)

cOto.patchwork pisze...

Och, ale się rozanieliłaś...
Torby prześliczne! Pięknie uszyte!