czwartek, 18 kwietnia 2013

Wspomnienia pozszywane

Czas pożegnać się ze wspomnieniami i odesłać je do prawowitej właścicielki. Jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcie, metka na drogę i priorytetem do Poznania.
Zła wiadomość dla dwóch szalonych babć: Ani i Jolci - czerwonego nie ma! Czerwone może być tylko wino u mnie na tarasie...na które serdecznie zapraszam (bo jak sama je spijam, to mnie wyrzuty sumienia męczą ;)



Moje błagania  o światło (wzmocnione błaganiami całego narodu) zostały wysłuchane. Z podniesionym czołem, patriotyczną pieśnią na ustach i nadzieją na jeszcze lepsze jutro, kroczymy w stronę słońca :)



poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Nikt dokładnie nie wie ile męskich koszul....

Nareszcie przemogłam wiosennego lenia i skończyłam kolejną narzutę :)

Jeżeli chcecie zobaczyć uczciwy "LOG CABIN" - równiutki i smaczniutki, to zapraszam do Beaty.

 Dla mniej wtajemniczonych Beata krok po kroku tłumaczy co i jak, żeby było tak jak trzeba. U mnie można tylko zobaczyć kilkanaście męskich koszul pociachanych na paski i pozszywanych... nie tak równiutko jak by należało ;) Ileż tych koszul jest, tego nikt nie potrafi policzyć. Kaszubi powiedzieliby, że "W PIP" - to jest więcej niż szesnaście, i na tym proponowałabym liczenie koszul zakończyć ;)




Specjalnie dla Cotton Cafe, która cierpi na zboczenie zawodowe ;), sfotografowałam też tył. Zmarszczki są, i obawiam się, że żaden krem już im nie pomoże. Wielkie toto takie, że nigdzie nie mogłam tego porządnie rozłożyć. O pikowaniu maszynowym nawet mowy nie było... no i trochę się pomarszczyło.






I na koniec, błagam: wiosno przyjdź że wreszcie!