niedziela, 14 lipca 2013

Georgia powakacyjnie.

Dwa tygodnie ulotniły się w szybkim tempie.
Tym razem będzie bez igły i bez nitki. Toż nie samą igłą i nitką człowiek żyje.

Gruzja nie pozostawia nikogo obojętnym.
Będę długo pamiętać firany rzęs gruzińskich facetów ;) zapach Tuszeckiej macierzanki, kąpiele w lodowatych strumieniach, Haranę - mojego dzielnego konia, ludzi z którymi choć na chwilę mogłam się spotkać... przestrzeń, bakłażany Nino, Choczę w niebieskim Mercedesie, pstrągi...scrub w Tbiliskiej bani ;), nalewki Lamziry, Babkę Lily...




















Grzesiu, dziękuję że zostałeś z dziećmi.

Paula, dziękuję za mobilizację - zawsze się przydaje ;)