sobota, 8 marca 2014

Torebkowy ciąg dalszy

Wybuchła wiosna.
Wszystkie negatywne emocje nazbierane przez jakiś czas ulotniły się wraz z ostatnim tchnieniem zimy. Strzepnęłam je z palców niczym kłopotliwy kurz. Nie można bez końca zastanawiać się co poszło nie tak, skoro dookoła jest tak PIĘKNIE! Nie wszystkim można dogodzić zachowując choć część samego siebie. A ta niewielka, pogodna część mnie, z dziecięcą radością, po raz kolejny przygląda się łapczywie budzącej się do życia (niemal histerycznie) przyrodzie... pączek, kwiatek, owoc... gniazdo, jajka, młode... kiełek, łodyżka, nasionko... tu zasady są jasne, proste i niezmienne. Cykl co roku ten sam. Co roku tak samo zachwycający...

W przygotowaniu dwie duże narzuty a tymczasem torebek ciąg dalszy:





Materiał z końmi jest urzekający, ale kosztował mnie sporo. Po raz pierwszy zamówiłam trochę tkanin w Stanach i niestety nie był to interes mojego życia. Przesyłka kosztowała tyle co połowa wartości przesyłki, a na końcu smutni panowie jeszcze dołożyli do tego cło :( Łatwo się domyślić, że to mój pierwszy i zarazem ostatni transoceaniczny zakup. Na szczęście objawiło mi się alternatywne rozwiązanie na pozyskanie nietypowych materiałów. Cottonbee is the answer. :) Reklamuję absolutnie bezinteresownie, bo profesjonalni i rzetelni.
Wszystkiego dobrego na wiosnę :)